» 
Włoszczowa 2004
»

Zjazdy

»
»
» Włoszczowa 2004
»
»
»
»
»
»



 » Włoszczowa: motyw na koszulce
»
Spotkania
»
»
»
»
»
»



 » Olcia ubrana w żakiet swojej praprababki Franciszki Konopackiej z Pytlewskich
» Stara kapliczka na Fałku

Jak na rodowitych młynarzy przystało dwaj bracia Kazimierz i Jan Pytlewscy w kwietniu 1930 roku zakładaj? spółkę, która buduje młyn i pierwsz? we Włoszczowie elektrownię. Młyn i dom zostały oddane do użytku w 1932 roku. W okresie wojennym i powojennym nowoczeny młyn włoszczowski przechodził różne koleje. W latach 1946-1992 pozostawał praktycznie pod zarz?dem państwowym, by wreszcie powrócić do prawowitych wła?cicieli w 1993 roku. W 1996 roku młyn został sprzedany.

Wspominaj?c dawne młynarskie zjazdy, które odbywały się w dzień ?więtego Marcina Krystyna i Lucjan Pytlewscy zaprosili Rodzinę na kolejny zjazd do Włoszczowy. Spodziewali?my się około 100 osób, ale było tyle zgłoszeń, że przy 150 osobach musieli?my zamkn?ć listę ze względów organizacyjnych. SpóĽnionych zapraszali?my na następny zjazd. Dnia 11 wrze?nia 2004 roku już od rana przybywali go?cie na miejsce spotkania obok młyna. Pogoda była wy?mienita ! W sadzie pod jabłoniami Lucjan przygotował stoły biesiadne, chociaż obiad zjedli?my w restauracji. W porównianiu do poprzednich zjazdów znacznie liczniejsza była grupa Pytlewskich, którzy przybyli z różnych stron Polski, Niemiec i Francji. Z rado?ci? powitali?my odnalezion? duż? gał?ż Radwanów-Pytlewskich,oraz Pytlewskich ze Skarżyska. Ze strony Konopackich - powitali?my uczestnicz?cych po raz pierwszy w naszych zjazdach potomków linii skierniewickiej. Olbrzymi plac przy domostwie Lucjana ledwo pomie?cił nasze samochody- było nas 168 osób !

Uczestnicy zjazdu z ciekawo?ci? studiowali 11 metrowej długo?ci tablice z drzewem genealogicznym Konopackich i Pytlewskich oraz  spokrewnionej z nimi rodziny Michałowskich, zawieszone na przybudówce do stodoły. Na poprzednich zjazdach mówiono o Konopackich, tym razem uzupełniono wiadomo?ci o Pytlewskich oraz przedstawiono projekt strony internetowej, któr? Pańswo ogl?dacie.

Nie lada zaskoczeniem był dla nas olbrzymi rożen ustawiony do pieczenia kiełbasek specjalnie na zjazd przygotowanych przez włoszczowskich masarzy- pyszne ! Lucjan po mistrzowsku rozpalił węgiel drzewny, a póżniej czterech panów, którzy na co dzień nie maj? nic wspólnego z kucharzeniem piekło i rozdawało kiełbaski. Wieczorem rozpalono olbrzymie ognisko okolone olbrzymimi tykami - które było dziełem Harcmistrza Lucjana. Rodzina zasiadła w półkolu i przy trzaskaj?cych iskrami polanach zaczęły się wieczorne ?piewy. Uzgodniono, że następny Zjazd powinien być dwudniowy, bo szkoda tak szybko się rozstawać.

Rozjechali?my się z żalem do domów, by znów za rok się spotkać.

Projekt i wykonanie Barbara Klosowicz
© Zdjęcia: archiwa Konopackich i Pytlewskich